"Ile diabłów mieści się na nosku pantofelka, czyli co się dzieje, gdy Kopciuszek spotyka Wróżkę..."
Tekst napisany specjalnie dla nas :) by MK. /dziękuję/
Artykuł w wersji "przyjaznej" dla oczu: KLIKNIJ

"Luna, farol y cancion
dulce emocion del ayer
fue en Paris
donde vivi tu amor
Tango, Champagne, corazon
noche de amor
gue no esta
en mi sueno vivira..."

/ Fragment tango "Comme il Faut" słowa: Gabriel Clausi, muzyka: Eduardo Arolas /.

Zgodnie z zaleceniem autorki poniższego tekstu, powinno się go czytać przy dźwiękach tanga: POSŁUCHAJ "Comme il faut"... .
(Link do wklejenia w razie gdyby łącze nie działało: http://www.todotango.com/audio/wax/861.wax).



 Znane powiedzenie mówi, że raczej nie da się policzyć ile diabłów mieści się na główce od szpilki. Ciekawe czy ktoś się zastanawiał ile ich siedzi na nosku damskiego pantofelka? A jeżeli w dodatku będzie to ...?
Tak więc z wielkiej życzliwości do Waszej strony, ( wzrastającej zresztą ciągle za sprawą niesamowitego Franka Z. * )Chciałam się z Wami, drogie koleżanki, podzielić moimi doświadczeniami w rozwiązywaniu dramatycznego problemu pt."jak i gdzie wybierać buty do tańca". A będą to informacje szczególnie pewnie przydatne dla tych, którzy tańczyć dopiero zaczynają.

Jest rzeczą zrozumiałą, że po pierwszych kilku lekcjach tango, na których w żaden sposób nie sprawdziły się ukochane przez większość z Was szpilki z długim, wąskim czubem, zaczynamy się rozglądać za "prawdziwymi butami do tańca". Warto może wspomnieć, że dowiedziałam się nie tak dawno jak radzą sobie w tym względzie tanguery ze Szwecji. Otóż podklejają one pod podeszwy zwykłych miękkich, płóciennych tenisówek cieńką flauszową albo zamszową podeszwą. W ten sposób zyskują bardzo wygodną , dostatecznie "poślizgową" ( czyli ułatwiającą obroty ) parę butów, idealną do wszelkich ćwiczeń i praktik. Oczywiście, najlepiej wykona tę pracę zaprzyjaźniony szewc; a taki, który z butami do tańca miał już do czynienia, doradzi też najlepszy rodzaj materiału ( np. tzw. łosiówka ). Takiemu właśnie zabiegowi poddałam ostatnio moje bardzo miękkie sportowe buty do ćwiczeń Reebok. Okazało się, że można w nich teraz przetańczyć kilkanaście godzin bez żadnego wysiłku. Rzecz jasna, takie buty muszą mieć bardzo miękkie podeszwy ( czyt.: dają się łatwo zginać ). Cięższe tenisówki czy adidasy zupełnie się do tego nie nadają. W podobny sposób można "podrasować" buty na obcasie, w których jest nam szczególnie wygodnie, ale pamiętajmy, że te naprawdę bezpieczne i praktyczne powinny:

a) być zabudowane w przedniej części i mieć lekko zaokrąglone noski. Są dziewczyny, które wybierają taneczne sandałki bez palców i pięt, ale to raczej te, które tańczą dłużej i tylko z zaawansowanymi, sprawdzonymi partnerami - tango to taniec, w którym partner wielokrotnie "zabawia się" naszą stopą. Będzie ją przesuwał lub blokował rozmaitymi : "arrastraras" i "sacadas". Początkujący panowie, a zwłaszcza ci nie zamieniający (o zgrozo!) na milongach zwykłego, ciężkiego obuwia na taneczne, mogą nam wtedy nieźle takie odsłonięte palce pokiereszować;

b) mieć miękki pasek wokół kostki, najlepiej połączony dodatkowo z paseczkiem biegnącym do niego prostopadle, przez środek aż do czubka buta. Mogą to być również 2 paski od pięty, skrzyżowane na wierzchu stopy. Mamy wtedy gwarancję, że nawet przy wykonywaniu bardzo skomplikowanych ewolucji but się z nogi nie ześlizgnie;

c) obcas o wysokości dostosowanej do naszych predyspozycji. Naprawdę nie ma sensu katować się od początku przygody z tańcem 12-to centymetrowym obcasem. Ja wiem, że noga w takim bucie wygląda bosko. Ale może lepiej sprawić sobie drugą "wysoką" parę na wyjątkowe okazje? Tak na co dzień najlepiej sprawdza się obcas około 5 - 6 cm.

Dziewczyny, które nosiły dotąd raczej płaskie obuwie powinny pamiętać, że ich ścięgno Achillesa (tuż przy pięcie ) jest naturalnie rozciągnięte. W momencie kiedy przechodzimy na wysokie obcasy ścięgna potrzebują trochę czasu żeby się właściwie obkurczyć. Trudno wtedy zapanować nad właściwym rozluźnieniem nóg i może to odrobinę utrudnić nam naukę. I odwrotnie; panie przyzwyczajone do codziennego noszenia wysokich obcasów powinny pamiętać, że ich ścięgno Achillesa jest bardzo przykurczone. W pozycji "bez obcasa" rozciąga się ono ponad swoje zwykłe możliwości a więc nagła decyzja o ćwiczeniu w zupełnie płaskich butach dość często powoduje kontuzje.

Przy wyborze butów warto też pamiętać aby pasek wokół kostki miał dostateczną ilość dziurek. Lepiej też zrobić dwie dodatkowe - noga spuchnie pewnie trochę po wielu godzinach tańca. Możemy wtedy dowolnie regulować obwód paska: powinien on trzymać kostkę ale jednocześnie nigdy nie ściskać jej za bardzo. Klamerka przy pasku nie powinna być zbyt duża. I dobrze jeśli ma zaokrąglone brzegi. Jeżeli buty są ażurowe w przedniej części, może się zdarzyć, że obcas drugiego buta będzie zaczepiał o nierówności. Im bardziej gładka zewnętrzna powierzchnia tym bezpieczniejsza.

Wiele polskich firm sprowadza zagraniczne buty taneczne lub produkuje własne. Można się o tym łatwo przekonać wchodząc na stronę Moniki Blauth . Otwierając link "Buty do tańca" znajdziecie tam wiele przydatnych adresów sklepów.

Ale tak naprawdę, każda tancerka tango ( i nie ma tu znaczenia ani wiek ani poziom umiejętności ) marzy o
oryginalnych butach z Argentyny. Ja to jak najbardziej rozumiem i sama z przyjemnością ulegam tej nieszkodliwej ekstrawagancji. Adresy najbardziej znanych firm z Buenos Aires ( co znaczy, że buty są znakomitej jakości: trwałe, pięknie wykończone i wygodne ) znajdziecie na stronie http://www.tangoaffair.com/tangoshoes.htm. Po kliknięciu na nazwę producenta otworzy się strona z jego ofertą. Co najmniej trzy pozycje z tej strony warte są większej uwagi:

Victorio - stara szacowna manufaktura. Moja para tych butów jest rzeczywiście idealnie wygodna i zrobiona ze skóry najwyższej jakości. Wykończone są ręcznie a to znaczy, że w miejscach gdzie stopy są w tańcu narażone na szczególną niewygodę, wszyto niewidoczne mięciutkie poduszeczki. Klasyczne argentyńskie buty do tango są nieco "retro" w kształcie a obcas wyważony leciutko w kierunku "do przodu" aby ułatwić przyjęcie prawidłowej 'tangowej" postawy. Moim zdaniem taki wygląd dodaje im uroku ale Victorio ma w swojej ofercie także coś dla dziewczyn o orientacji "nuevo".

NeoTango - firma popularna wśród tancerek Europy, USA i oczywiście Japonii i Korei. Oczywiście - bo tamtejsze pary w zadziwiający sposób "czują" ten taniec i rok w rok zbierają nagrody w słynnych argentyńskich tango - mundialach. Buty NeoTango można też coraz częściej zauważyć na nogach naszych polskich tancerek.

***

  Jest jednak w Buenos Aires miejsce, którego adres przekazuje się szeptem i tylko najlepszej przyjaciółce. To Arenales 1239 otoczony prawie takim samym kultem jak Corrientes 348 ze słynnego tango "A media luz" z 1925 roku. Z tą tylko różnicą, że kamienica na Corrientes została już dawno zburzona, a ta na Arenales stoi i ma się całkiem dobrze.
Butik nie ma żadnej witryny i wcale nie jest łatwo go znaleźć. Jedno jest pewne. W każdym rejonie świata i na każdej milondze, buty Comme il Faut rozpoznasz natychmiast. Działają tak, że nawet pisząc o nich mam gęsią skórkę. Stały się jeszcze bardziej sławne odkąd opisała je w swojej książce "Kiss & tango" Marina Palmer.

Każda para to arcydzieło. Niektóre klasyczne, inne z niesamowitymi zestawieniami kolorów. Obcas jest najczęściej bardzo wysoki i cieniutki; są przy tym jednak zadziwiająco wygodne. Zresztą Comme il Faut po prostu nie wypada kupić na niskim obcasie. Całemu zamieszaniu wokół tych butów sprzyja atmosfera w jakich się je nabywa. Otóż jak już wspomniałam, sklep ( jeden, jedyny na świecie ) nie ma wystawy, butów nie zobaczysz też wyłożonych grzecznie na półkach wewnątrz butiku. Pojawia się ekspedientka, tłumaczysz jej czego mniej więcej oczekujesz i jaki masz rozmiar a ona... przynosi stos pudełek. I już nie możesz się od nich oderwać.
Przeciętna klientka wychodzi z 3 parami i to najczęściej tylko dlatego, że nie można zapłacić kartą. Nigdy nie byłam w BsAs ( niestety ) ale wykorzystując pewną służbową podróż mojego męża "zleciłam" mu zakup owych magicznych butów. Miał kupić czarne, przywiózł bordowo - srebrne, ale i tak byłam zachwycona; były przepiękne! Niestety za duże. Kosztowały około 80 $. Nie muszę chyba dodawać, że amatorka na nie znalazła się natychmiast...
Właścicielką firmowego sklepu Comme il Faut w BsAs jest tancerka Alicja Muniz. Postanowiła, że "jej" buty nie będą nigdzie reklamowane ani pokazywane. Jest kilka osób w szerokim świecie, którym to nie przeszkadza i prowadzą sprzedaż przez internet. Jennifer Bratt z Nowego Jorku radzi sobie zamieszczając na swojej stronie szczegółowe, bardzo" malarskie" opisy każdej pary:

http://www.close-embrace.com/commeilfautinstock.html

***


Tak więc o butach można w nieskończoność, ale... przychodzi moment kiedy zdecydowanie należy przejść od teorii do praktyki. Dlatego życzę Wam dziewczyny wspaniałych partnerów i niezapomnianych milong, przetańczonych w najpiękniejszej parze butów Comme il Faut... przywiezionej przez Was osobiście z BsAs.

Abrazos!
MK.

* - z oczywistą sympatią i wdzięcznością z mojej strony jak najbardziej również. :):):). I prosimy o więcej tekstów... (F.Z.)